Tematy, o których się nie mówi: Transseksualni więźniowie w Polsce / Wywiady z Anną Grodzką i Lalką Podobińską

[Interview Interpretation by Dot Dobosz / Translated from English by: Johnny Kolanko & Wiktor Hys / Polish Editor: Jakub Rytka]

Lesbijki, Geje, Biseksualiści, Transseksualiści, Queer, oraz Interseksualiści (LGBTQI). Grupa ta jest dużo bardziej narażona na oskarżenie o przestępstwo i w przypadku skazania, na ataki ze strony współwięźniów. Potwierdzają to badania przeprowadzone w wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Jednakże dane o więźniach LGBT w Polsce nie istnieją. Dostępne są szczątkowe informacje dotyczące praw i doświadczeń osób transseksualnych w Polsce, lecz wg. oficjalnych danych nie ma ani jednego więźnia o tej orientacji. W raporcie Departamentu Stanu U.S.A. dotyczącego praw człowieka w Polsce z roku 2016, jest zapisane: „Osoby chcące zmienić płeć muszą pozwać swoich rodziców […] Osoby ze środowiska LGBTQI są dwa razy bardziej narażone na przemoc. „Ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że osoby transseksualne będą ofiarami przestępstwa, może to doprowadzić do zwrotnej przemocy”. To grono właśnie jest tematem mojego wywiadu z Anną Grodzką, jedyną w Polsce transseksualną (byłą) posłanką i jej przyjaciółką Lalką Podobińską, założycielką jedynej w Polsce fundacji na rzecz pomocy osobom transseksualnym.

Pomimo braku znacznej części danych, Departament Stanu U.S.A. opublikował wyniki świadczące o przyjaznym środowisku dla osób LGBTQI w Polsce. W związku z tym, wnioski mogą być wyciągnięte na podstawie innych danych płynących od osób ze społeczności transseksualnej przebywających w więzieniu jak i na wolności

Oczywiście transfobia w więzieniach nie występuje w miejscach, w których dane są zbierane. W Polsce sytuacja może być dużo gorsza, ponieważ nie ma większości danych o tej części więźniów, a także nie istnieją żadne formy legalnej ochrony dla więźniów LGBTQI. Sytuacja raczej nieprędko się zmieni ze względu na obecny nietolerancyjny, prawicowy Rząd.
Podczas paru dłuższych wywiadów z Anną Grodzką i Lalką Podobińską dowiedziałem się o prześladowaniach, dyskryminacji i pogardzie, które muszą znosić osoby transseksualne w zakładach karnych. Ponadto kryminalizacja ludzi trans przed ich uwięzieniem, z różnych powodów prowadzi do nieproporcjonalności niebezpieczniejszych więźniów transseksualnych. Ponownie, żadne wiarygodne dane nie są dostępne, kolejny znak, świadczący o zapomnieniu o transseksualnych więźniach w Polsce, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, czy Francji, gdzie takie dane są regularnie zdobywane.
Wnioski Podobińskiej są jasne; “Zdaje mi się, że wiele osób transseksualnych jest uwięzionych z powodu lat znęcania się członków rodziny, sąsiadów, itp. nad nimi. Atakują… przemoc jakiej doświadczyli nie jest brana na poważnie przez policję, ponieważ są “trans”. W końcu, według Podobińskiej, która pracowała z Anną Grodzką, oraz innymi ze środowiska transseksualnego przez ponad dekadę, “ludzie transseksualni są często aresztowani za “atakowanie” członków rodziny, czyli odwdzięczanie się za lata znęcania się.” Inne przykłady prowadziły do kryminalizacji osób transseksualnych. “Pracowaliśmy z pewną osobą, nie mogę podać jej nazwiska, która wielokrotnie była aresztowana za kradzież kosmetyków, będąc osobą ubogą, oraz niemogącą zdobyć damskich kosmetyków od rodziny. Wylądowała w więzieniu za drobne kradzieże.

Wszystkie przypadki przytoczone w naszej dyskusji dotyczyły osób transseksualnych męsko-żeńskich lub transkobiet które są regularnie umieszczane w wyłącznie męskich placówkach. Bez zmiany płci w dokumentacji (czasochłonny i żmudny proces, wymagający pozwania własnych rodziców), polski system więziennictwa używa “prawnej płci” danej osoby nawet jeśli ta osoba jest w trakcie jej zmiany. Podobińska wspomina ze łzami w oczach jak młoda transseksualna kobieta, która posiadała już implanty piersi, została umieszczona w męskim więzieniu. Strażnicy dotykali jej piersi, składali jej nieprzyzwoite propozycje a więźniowie traktowali znęcali się nad nią i traktowali ją z pogardą. W wyniku kilku petycji składanych zarówno przez więźnia oraz fundację “Trans-Fuzja”, została w końcu przeniesiona do innego więzienia, z którego naczelnikiem skontaktowała się Podobińska i uzyskała pozwolenie na przeszkolenie pracowników w postępowaniu z osobami transseksualnymi i właściwymi procedurami. “Ten przypadek pokazuje jak ciężka jest sytuacja transseksualnych więźniów w Polsce, spotyka ich napastowanie seksualne, nawet ze strony strażników, nie mają dostępu do kosmetyków i są umieszczani w męskich więzieniach niezależnie od etapu zmiany płci na jakim się znajdują.”

Moje własne doświadczenia w więzieniu, po tym jak zostałem niesłusznie skazany w Wielkiej Brytanii, w procesie, w którym postępowanie sądowe i sam sędzia bez końca nawiązywali do mojej orientacji seksualnej i lewicowych poglądów. Proces oczywiście miał miejsce w konserwatywnym hrabstwie poza Londynem, demonstrując wszechobecność problemu z jakimi muszą zmagać się więźniowie LGBTQI. Podczas pobytu w więzieniu byłem molestowany seksualnie. Proponowano mi seks przy wielu okazjach, a strażnicy często wygłaszali przy mnie swoje homofobiczne poglądy. Spędzając dziesięciomiesięczną odsiadkę w więzieniach o złej sławie, HMP Bedford i HMP ISIS, nauczyłem się szybkiego przystosowywania się, powrotu do “szafy”. Na szczęście moje wykształcenie pozwoliło mi zdobyć pracę jako więzienny bibliotekarz, dzięki czemu udzielałem współwięźniom wykładów o badaniach społecznych i etnografii zgodnie z programem nauczania Uniwersytetu Goldsmitha. Uciekając od morderczej pracy dyskutowaliśmy o Marksie, Heglu, Bakuninie, rozmawialiśmy co znaczy życie pod niszczącymi efektami rasizmu, seksizmu i ubóstwa. Nigdy nie wspomniałem o homofobii. Wiedziałem, że pomimo bycia chronionym przez dużą grupę osadzonych, po tym jak im pomogłem ze skargami administracyjnymi, dzielenie się z nimi moją orientacją byłoby krokiem za daleko. W rezultacie moja seksualność była “wiadomym sekretem”. Otworzyłem się tylko przed moim współpracownikiem w bibliotece; aroganckim, ale tolerancyjnym człowiekiem z klasy robotniczej z północno-zachodniego Londynu.

logotyp_organizacji

Pomimo trudności; polityka traktowania więźniów LGBTQI jest bardzo rygorystyczna; po tym jak zostałem zaatakowany na tle seksualnym, otrzymałem pojedynczą celę, co jest “luksusem” w przepełnionych brytyjskich więzieniach. Podobińska podsumowuje, “Mamy do przebycia długą drogę, nawet komunikacja jest utrudniona, otrzymujemy listy, zwykle z prośbą o kosmetyki etc. ale są one zakazane w więzieniu. Ośrodek dla osób LGBTQI został zamknięty z przyczyn finansowych, więc nie ma miejsca które ułatwiłoby trans-płciowym byłym więźniom powrót do społeczeństwa, są pozostawieni sami sobie. Pomoc społeczna w Polsce, jest tragiczna, a dla byłego więźnia i osoby trans-płciowej jest jeszcze gorsza.” W tym momencie Anna Grodzka, która wcześniej uważnie słuchała, sugeruje potrzebę powstania w Polsce więzienia LGBTQI, w którym ludzie mogliby czuć się swobodnie ze swoją orientacją seksualną oraz płcią. O ile jest taki projekt w Los Angeles w Kalifornii, to jest to ośrodek przejściowy, a nie pełnoprawne więzienie w którym odbywane są wyroki. “Uważam, że potrzebujemy takiego więzienia by chronić naszą społeczność, potrzebujemy też centrum LGBTQI, nie tylko do spotkań ale dającego też schronienie, organizującego wydarzenia i pomoc społeczną, potrzebujemy go tutaj w centrum Warszawy. Centrum LGBTQI w centrum! Oczywiście takie miejsce byłoby celem ataków skrajnej prawicy. Ogrodzenia i kamery by pomogły, tak samo jak oczywiście Lalka [Podobińska], wielokrotnie pomagała mi z neonazistami, nawet po operacji biodra zaatakowała neofaszystę swoimi kulami!”

Dyskusje na temat polityki traktowania więźniów LGBTQI, zostawmy tutaj więźniów transseksualnych, nie istnieją przez obecną władzę. Jak pisał Didier Fassin w książce “Światy więzienne”, “Konserwatywna rewolucja ujawnia się sama z konkretną intensywnością na karnej arenie. Jednak ludzie uważają, że więzienie to najlepsze rozwiązanie.
Uwzględniając fakt, że wiele zatrzymanych pod pretekstem “konserwatywnej rewolucji”, ważne jest dostrzeżenie nowopowstających metod do łapania ludzi używających nielegalnych substancji. Podobińska twierdzi, że ludzie transseksualni ponoszą dodatkowe ryzyko, “Wiele osób transseksualnych zażywa narkotyki, aby uciec od opresji świata dookoła nich, a wtedy są karani za samą próbę ucieczki, są karani za przestępstwo pacyfistyczne. Pomogłam uzależnionej kobiecie-trans, która kradła tylko po to, by mieć czym zapłacić za narkotyki. Oczywiście osobom transseksualnym ciężko jest zdobyć pracę w Polsce, zwłaszcza jeśli nie możesz “rzucić” – albo jeśli ludzie wiedzą, że jesteś trans – a to prowadzi do błędnego koła ubóstwa, uzależnienia i uwięzienia.
Podobna “konserwatywna rewolucja” pochłonęła Polskę; prawo antynarkotykowe jest stale zaostrzane od upadku komunizmu. Ewelina Kuźmicz w “Polityka antynarkotykowa w Polsce – czas na zmiany” z roku 2010 pisze:

“W pierwszej części zapobiegania nadużywania narkotyków z 1985 roku nie przewiduje kary za posiadanie substancji odurzających. Lepiej karać wszystkie czynności związane z ruchem takich substancji. W 1999 roku wprowadzono kary za posiadanie substancji odurzających, jednak to nie stosuje się do posiadania niewielkiej ilości substancji wyłącznie dla użytku osobistego. Innymi słowy posiadanie narkotyków zostało rozpoznawane za czyn zabroniony, lecz nikt nie był karany za małe ilości dla swojego użytku. W 2000 roku znowelizowano ustawę narkotyków i kryminalizacji posiadania narkotyków, niezależnie od ich ilości i celu. Została wprowadzona zasada legalizmu. Oznacza to tyle, że każda osoba posiadająca nawet najmniejsze ilości nielegalnych substancji odurzających, czy psychoaktywnych była ścigana.”

Pomimo ponurego nastroju naszej dyskusji wyszedłem z naszego spotkania przy obiedzie z poczuciem smutku i nadziei. Lalka Podobińska jest zaciekłą bojowniczką o prawa osób transpłciowych i heteroseksualną cis-płciową kobietą; “Zawsze zajmowałam się tymi na dole społeczeństwa, kiedyś postanowiłam zająć się wspinaczką górską, ale zdecydowałam się na grotołastwo, lubię być “w środku”, w podziemiu, z ludźmi niezauważanymi, ponieważ zajmują tak niską pozycję w społeczeństwie.” Polska potrzebuje więcej osób takich jak Anna Grodzka i Lalka Podobińska, oraz oczywiście nowego pokolenia aktywistów, gotowych dołączyć do walki. “Problemem z wieloma młodymi polakami LGBTQI jest fakt, że myślą, że Unia Europejska ich ochroni, są apatyczni; sytuacja jest beznadziejna, niektórzy z nich nawet popierają prawicową politykę imigracyjną, policyjną, etc. Niektórzy nie popierają nawet idei Marszu Równości. To musi się zmienić. Potrzebujemy rewolucji społecznej w Polsce.” Anna Grodzka pracuje nad tym w swojej idei Piątej Rzeczypospolitej Polskiej, wprowadzającej szeroki wachlarz ochrony ekonomicznej i socjalnej do nowej Konstytucji. Czy zdekryminalizuje używanie narkotyków i zredukuje wyroki za drobne kradzieże? “Nie mogę ci jeszcze na to odpowiedzieć, ale jestem pozytywnie nastawiona w tych kwestiach” powiedziała A. Grodzka, zaciągając się swoim e-papierosem. Polska jest konserwatywnym, katolickim krajem i zmiana prawa by chroniło osoby LGBTQI będzie ciężka; ochrona więźniów LGBTQI może zadziałać tylko ze rozprawy na rozprawę, dla tych szczęśliwych na tyle by znaleźć obrońcę na zewnątrz.

Na horyzoncie nie widać tęczy

. . .

One comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s